Doświadczenie – systemy operacyjne

Informatyka – systemy operacyjne

Ważne daty:

1997 – użytkownik Windows 95

1997 – 2003 – użytkownik Windows 98

2003 – 2007 – użytkownik i administator Windows XP

2007 – 2009 – użytkownik Windows Vista

2009 – 2011 – tester wersji beta systemu Windows 7, a później jego użytkownik

2011 – 2015 – użytkownik Mac OS X (kolejnych wersji Snow Leopard, Lion, Mouinain Lion,  Mavericks, Yosemite)

2015 – obecnie – użytkownik Windows 10

Jestem użytkownikiem, który lubi korzystać z najnowszych wersji oprogramowania. Swoją przygodę z z informatyką zacząłem w wieku kilku lat od Windowsa 95, którego niedługo po tym zamieniłem na 98, na którym miałem już pierwszy profil. Chociaż nie umiałem jeszcze biegle czytać, poznawałem wtedy czym są foldery i jak wygląda podstawowe zarządzanie komputerem. Wciąż pamiętam jeszcze duży pomarańczowy napis „Teraz można bezpiecznie wyłączyć komputer”, który informował użytkowników, że można już bezpiecznie wcisnąć przycisk zasilania, który odcinał prąd od komputera (tak, kiedyś to nie robiło się samo!). Nie miałem bliższej styczności z Windowami 2000 i Millenium, ze względu na krążące wśród znajomych negatywne opinie o tych produktach. Ogólnie z 98-ósemki korzystałem długo, także po premierze Windowsa XP, ze względu na to iż część wykorzystywanego przez mojego tatę oprogramowania nie działało na nowszym systemie. Skorzystać mogłem z niego dopiero w sytuacji gdy tato kupił komputer dla nas, by móc spokojnie pracować na własnym. Jednocześnie pozwoliło mi to bezpieczniej „eksperymentować” z komputerem i jeszcze głębiej poznać nowości jakie wprowadzał nowy produkt Microsoftu. Był to gdzieś rok 2003, a ja miałem wtedy 9 lat. Największy przełom nastąpił jednak w roku 2007 gdy dostałem notebooka, z którego korzystałem już tylko ja. Pozwoliło mi to na eksperymenty, które nie zakłócały innym domownikom korzystania z komputera. Chociaż był wgrany na nim Windows Vista, to z czasem wgrałem na niego Linuxa i samodzielnie uczyłem się jak wgrywa i konfiguruje się systemy operacyjne. To na nim korzystałem z pierwszych bet Windowsa 7.

W międzyczasie kilkukrotnie próbowałem zmienić główną platformę na otwarto-źródłowe rozwiązania działające w oparciu o jądro Linuxa, jednak zawsze kończyło się to powrotem do Windowsa. Główną przyczyną tego był brak wykorzystywanego przeze mnie oprogramowania, co sprawiało, że nawet na Ubuntu musiałem korzystać z maszyn wirtualnych z Windows. Brakowało mi pakietu Office, Adobe, których bezpłatne odpowiedniki nie oferowały potrzebnych dla mnie funkcji.

W 2011 roku po raz pierwszy skorzystałem z produktów firmy Apple – na początku z iPada, a kilka miesięcy później z iMaca z Mac OS X. Wgrany był na nim jeszcze system Mac OS X w wersji Snow Leopard (10.6) i był to pierwszy raz, kiedy udało mi się zastąpić Windowsa. Dzięki temu, że na Macu mogłem wgrać Office, cały pakiet Adobe, a jednocześnie miałem dostęp do niedostępnych w produktach Microsoftu narzędzi, takich jak pakiet iWork czy iLife, Mac OS stał się moim głównym systemem operacyjnym. Nie oznacza to jednak, że na czas korzystania z OS X zupełnie zrezygnowałem z Windows. Stale towarzyszył mi on w maszynie wirtualnej, bo w dalszym ciągu wiele programów niezbędnych chociażby na studiach, dostępnych jest wyłącznie dla „okienek”. Wykorzystywałem w tym celu najlepsze w mojej ocenie narzędzie do wirtualizacji jakim jest Parallels. Pozwalał mi on bardzo płynnie przełączać się pomiędzy Windows a OS X i co więcej na bardzo płynną pracę w obu tych systemach. Jednocześnie stale aktualizowałem mój komputer do najnowszych wydań systemu Apple i obserwowałem jak z roku na rok legendarna niegdyś stabilność i niezawodność iProduktów przestaje istnieć. Ostatecznie w 2015 roku zniechęcony awaryjnością tego sprzętu i drogą ceną nowych produktów zrezygnowałem z niego i wróciłem do Windows.

Początkowo jeszcze do wersji 8.1, ale z czasem zaraz po premierze zaktualizowałem do wersji 10, z której korzystam do dziś.